Mroczne dźwięki 17:06, 16.10.2012 Rozpacz, depresja, zgnilizna moralna i melancholia – czy taki opis własnej muzyki może zachęcić do jej słuchania? Paradoksalnie tak. Koncert zespołu „The Sons Of Robert Mitchum” odbył się wczoraj na scenie klubowej w Filharmonii Opolskiej. Zdj. Piotr Kaziuk Przygaszone światła, delikatny półmrok, nieco melancholijnie, nastrojowo, ale na pewno nie depresyjnie. Choć sami o sobie mówią, że ich utwory wypełnia ciemna strona życia, to jednak sama muzyka jest połączeniem wielu stylów. - Nasza muzyka to mieszanka rocka, jazzu. Członkowie zespołu mają szeroki wachlarz doświadczeń muzycznych. Niektórzy grali heavy metal, niektórzy muzykę country- mówi Andrew Thompson z The Sons of Robert Mitchum. Nazwa zespołu „The Sons of Robert Mitchum” wzięła się z uwielbienia do filmów tego amerykańskiego aktora. Zasłynął głównie z ról w filmach „noir” – tajemniczych, mrocznych, unikających moralizowania. Skład zespołu to doświadczeni muzycy z Irlandii, Niemiec i Polski. - Marcina, który jest z Polski spotkałem jakieś 5 lat temu. Okazało się, że też jest muzykiem, gra na perkusji. No i zdecydowaliśmy się stworzyć własny zespół - opowiada Morgan Moore z The Sons of Robert Mitchum. Do Polski przyjechali po raz pierwszy, by zagrać kilka koncertów. - Byliśmy już w Sopocie, Szczecinie, teraz Opole i jeszcze przed nami kilka innych miast - mówi Jack Forgie z The Sons of Robert Mitchum. Największą przyjemność daje im występ przed kameralną publicznością. - Można poczuć tę bliskość z publicznością. Dużo radości daje mi koncert, na którym widownia jest blisko – przyznaje Jack Forgie z The Sons of Robert Mitchum. A mimo melancholijnej nuty, dźwięki doskonale rozprzestrzeniały się ze sceny klubowej Filharmonii Opolskiej. Karolina Woldan – Kożniewska red. K.S.
2011 The Sons Of Robert Mitchum  All Rights Reserved